Lipali: "Czuję za duży wkurw na to, co się dzieję wokół mnie"

rozmowa z Tomkiem 'Lipą' Lipnickim, marzec 2007

Od stycznia tego roku Lipali odwiedza studia nagraniowe w Warszawie i Gdańsku, aby już wkrótce zaprezentować swoje nowe dzieło. Jeszcze przed rozpoczęciem nagrań, przy okazji koncertu w gdańskim klubie Mechanik, rozmawiałem z liderem grupy – Tomkiem ‘Lipą’ Lipnickim. Z poniższego tekstu dowiecie się, co Lipa miał do powiedzenia zarówno na temat nowego materiału, jak i o swojej muzycznej przeszłości, tudzież obecnej sytuacji w zespole.

Nazwa zespołu jednoznacznie faworyzuje twoją osobę. Czy w pozostali członkowie zespołu nie czują się, jakby byli Twoimi muzykami sesyjnymi i nikim więcej?

Lipa: Zapytaj resztę grupy.

A jak myślisz?

Lipa: Myślę, że nie.

Jak wygląda praca w zespole? Kto proponuje? Kto decyduje?

Lipa: Zazwyczaj większość rzeczy ja proponuję, ale nie dlatego, że jestem taki wybitny, a oni nie, tylko po prostu mam pomysły, a chłopaki mają ich mniej. Nad wszystkim pracujemy wspólnie i wszystkie kompozycje, które ja przyniosę, tematy i tak dalej, są podpisywane jako Lipali, a nie jako Tomek Lipnicki. Podpisuję się tylko pod tekstem, bo samemu nad nim pracuję. Jeżeli chodzi o muzykę, chłopaki pomagają mi, aby to czym się dzielę, było naszym wspólnym tworem i wiele dokładają od siebie. Nie ma też czegoś takiego, że ktoś ma zdanie ostateczne. Zawsze dochodzi się do kompromisu. Na tym polega ta zabawa. Każdy z nas daje od siebie w nutach, w temacie, to co chce, i tu jest całkowita wolność.

Jakie różnice usłyszymy w nowym materiale, w porównaniu z poprzednikiem „Pi”?

Lipa: Większość będzie bez tekstu (śmiech). Jeszcze nie zdążyłem ich napisać. Mam dwa, lub trzy teksty. Jeżeli chodzi o warstwę muzyczną, to sami stwierdzicie, ciężko powiedzieć. Dla mnie jest to kontynuacja tego co robiliśmy, a różni się ona tym, że są to po prostu nowe piosenki.

Na nową płytę zaprosiliście Leszka Możdzera.

Lipa: Tak, zaprosiliśmy, zgodził się chętnie. Będziemy pracowali nad nową, wspólną piosenką. Spodobały mu się tematy, ale nie do końca widzi siebie jako dogrywającego, a więc będziemy pracowali wspólnie nad nowym utworem. Jest to na razie w sferze planów, które zostały już obgadane, ale jeszcze nie doszło do ich realizacji.

Co inspiruje cię do pisania tekstów? Jakie tematy one poruszają? Jakie będą na nowej płycie?

Lipa: Z tym mam akurat problem. Te teksty, które napisałem do tej pory. Są trzy, lub cztery. Wyszły mi po prostu z palucha, szybciutko i bezboleśnie, lecz po nich zatrzymałem się. Być może dlatego, ze czuję za duży wkurw na to, co się dzieję wokół mnie. Zbyt emocjonalnie się zaangażowałem w polityczną stronę życia i to mi bardzo przeszkadza skupić się na pisaniu. Nie chciałbym za bardzo pisać o polityce, bo nie znoszę tego tematu, mimo tego, że on sam się narzuca. Zobaczymy. Pewnie będzie to jakiś kompromis, który będę musiał zawrzeć sam ze sobą.

Mógłbyś rozwinąć temat polityki?

Lipa: No, wkurwia mnie po prostu partia PiS i psy, które wokół nich biegają i chcą zawłaszczyć moje serce i mój umysł, a na to nie pozwolę. Mogą mi zabrać pieniądze, tak jak to robiło SLD. Mogą mnie okradać, ale nie z mojej wolności i godności człowieka wolnego. Oczywiście im się wydaje, że nic nie robią, ale to są tak gruboskórne pały, że nie wiedzą nawet, co czynią.

Czy usłyszymy dzisiaj Illusion?

Lipa: Nie.

Nie miałbyś ochoty wrócić do tamtych czasów?

Lipa: Nie, nie miałbym ochoty wrócić do tamtych czasów. To by było jak powrót do przedszkola, czy do szkoły podstawowej. Owszem miałoby to swój urok. Illusion zostanie w pamięci jako piękne chwile, ale wiem, że one minęły. Jest teraźniejszość i przyszłość. Nie będę się skupiał na przeszłości, bo to idiotyzm. Z przeszłości trzeba wyciągać wnioski, a nie wciąż wracać do niej.

Może mógłbyś opowiedzieć, tak z perspektywy czasu, co właściwie stało się, że nagle (w maju 2004 roku) zdecydowałeś się zrezygnować z grania w Acid Drinkers?

Lipa: Po pierwsze, za bardzo byłem zaangażowany w to, co robiło Lipali. To już wymagało dużej pracy. Po drugie, nie wytrzymywałem zdrowotnie. To było zbyt ciężkie dla mnie. Później już różne pierdoły. Nie chciało im się jeździć, bo za mało pieniążków było z koncertów i tak dalej. Eksperyment wykonałem, płytę zrobiłem z chłopakami i uważam, ze zakończyłem kolejny etap życia.

A czy nie było może tak, ze Acids w jakiś sposób Cię ograniczało?

Lipa: Nie! Absolutnie nie miało to nic z tym wspólnego. Świetnie mi się pracowało z Titusem. Z nim najlepiej, bo on jest otwarty na nowe rzeczy i potrafi w nich znaleźć to, czego chce. Jeśli chodzi o prace, to było świetnie z nimi, pracowało się bardzo dobrze. Świetni muzycy, bardzo czujni i niepozamykani, tak jak by się to mogło wydawać.

Ostanie pytanko: co pali Lipali?

Lipa: Lipali nie pali, a Lipa pali, to co pali (śmiech).

Tadeusz Bisewski



[ Wróć ]