Hunter: "Można być sobą lub nikim..."

rozmowa z Pawłem Grzegorczykiem, 7 sierpnia 2004

To był ich wieczór! Główna gwiazda festiwalu noszącego miano samego zespołu. Koncert bez wątpienia ważny w karierze tej grupy. W takich właśnie okolicznościach przyszło mi rozmawiać z wokalistą Huntera, jednym z głównych organizatorów HunterFestu – Pawłem Grzegorczykiem, znanym również jako Drak.

Jak się czujecie w roli gospodarza festiwalu, na którym grają czołowe polskie zespoły?

Drak: Czujemy się świetnie, ponieważ udało nam się ściągnąć takie zespoły, na których nam naprawdę bardzo zależało. Każdy z tych zespołów jest na swój sposób wyjątkowy. Na każdy z nich przyjeżdżają fani z drugiego krańca Polski. Są to zespoły, które potrafią przekazać coś ważnego w tych czasach. Nie jest to lekka, łatwa i przyjemna muzyka, którą puszczają w radiu i telewizji. Ci wykonawcy mówią o rzeczach trudnych. Często w sposób bardzo bezpośredni, czasami brutalny. Właśnie o to chodzi, że takie zespoły też powinny być. Niestety w tym kraju są lekceważone i olewane przez media. Natomiast, jak widzisz, fani takiej muzyki są. Cieszymy się, że jest to kolejny festiwal, który zgromadził takie naprawdę czadowe kapele i tylu fanów tej muzyki.

Czy trudno zorganizować taki festiwal?

Drak: Jest to rzecz, która przerosła mnie na samym początku, w ciągu pierwszych paru dni. Na szczęście burmistrz miasta Szczytna Paweł Bielinowicz i wszyscy ludzie w Urzędzie, Domu Kultury, Policji, Straży Pożarnej i Pogotowiu poszli nam na rękę. Oni też się cieszą, że ten festiwal wypalił. Bo jest to promocja dla miasta. Nie tylko dla nas i dla zespołów, które tutaj grają. Nie da się opowiedzieć jak jesteśmy im za to wdzięczni. Mam nadzieje, że będą zadowoleni z tego, że nam zaufali i za rok zrobimy dwudniowy festiwal, z międzynarodową gwiazdą!

Jak oceniasz dzisiejszy koncert?

Drak: Ja jestem strasznie szczęśliwy. Jestem także zmęczony. Byłem również zajęty organizacją, więc ciężko było mi tak do końca się wyluzować. Natomiast frekwencja jest bardzo dobra, jak na pierwszy taki festiwal. Poza tym jest to dla nas dobra szkoła, żeby następnym razem zrobić to jeszcze lepiej. Przy okazji motywacja do tego, żeby to w ogóle robić, bo jest dla kogo to robić, a to jest najważniejsze.

19 lat na rynku muzycznym i zaledwie dwie płyty studyjne – dlaczego?

Drak: Nie mieliśmy wytwórni. Wszystko musieliśmy robić sami. Na wszystko szukać pieniędzy, odkładać z koncertów. Nie jest to proste, zaś studio jest drogie. Tylko i wyłącznie z takich powodów, bo mamy bardzo dużo pomysłów. Teraz najprawdopodobniej podpiszemy kontrakt z wytwórnią Mystic Production i mam nadzieje, ze będzie to właśnie ta firma, której szukaliśmy przez tyle lat.

Z takim stażem powinniście mieć wielu starszych fanów, tymczasem wielu z nich ma właśnie tyle lat ile Wy gracie.

Drak: (uśmiech) Z tego tylko trzeba się cieszyć. Nawet nie próbuje sobie tego tłumaczyć. Nasza muzyka nie jest kierowana do wąskiego grona odbiorców. Chociaż jest ostra i czasami agresywna, ale niesie takie wartości, które są dla wszystkich ważne. Pisząc teksty, śpiewając je, nie kieruję ich do konkretnego grona wiekowego. Faktycznie są dziesięciolatki na Woodstocku, które przychodziły, do pasa mi sięgały i przytulały się. Przychodziła również kobieta, która miała lat 49, w koszulce Huntera i w ogóle... Chyba należy się cieszyć z tego.

Złoty Bączek, którego otrzymaliście w tym roku na Przystanku Woodstock jest chyba największym plebiscytem publiczność w kraju. Przyznanie go Wam świadczy o Waszej popularności. Mimo to utrzymuje się pewna otoczka undergroundu wokół Was.

Drak: Cały czas jesteśmy w undergroundzie – mimo tego, że jesteśmy znani. Nie puszczamy swoich singli w radiu itd., a nawet jeżeli leci jakiś utwór, to jest puszczany bardzo ostrożnie, bo są to trudne treści. Nie każdy jest w stanie to znieść i przejść na tym do porządku dziennego. Natomiast intencje są jak najbardziej czyste. Robimy wszystko po swojemu. Można być sobą, lub nikim, także staramy się być sobą.

Może po prostu przeciętny polski odbiorca nie jest w stanie zrozumieć, co robi ksiądz, klaun i morderca na scenie?

Drak: No wiesz, być może. (”szyderczy” uśmiech) Ale to jest motywacja do tego, żeby się zastanowić, żeby wyciągnąć jakieś wnioski. Gramy dla ludzi myślących. Staramy się wyrobić w tych ludziach jakiekolwiek spojrzenie na te sprawy. Żeby zaczęli szukać i odnajdywać w sobie, w innych, pewne rzeczy, które może przegapiają na co dzień.

Przyznanie Wam tej nagrody mogło być częściowo spowodowane wielkim teatrem jaki przedstawiliście rok temu. Tymczasem, w tym roku rezygnujecie z tego...

Drak: Tak. Powiem Ci, że Jurek był bardzo zaskoczony tym, jaki we czterech zrobiliśmy show – bez teatru, bez scenografii. Powiedział, że wyda nam drugie DVD, bo naprawdę był zaszokowany, tym jak ludzie śpiewali, jak się bawili na tym koncercie. Nie mieliśmy wydawać DVD z tego koncertu. Mieliśmy zagrać. Odebrać Bączka. Natomiast okazało się, że wyjdzie drugie wydawnictwo.

Dwa nowe utwory zagrane na tym koncercie. Czy zapowiadają one nową płytę?

Drak: Na pewno! Wejdą na nową płytę. Idziemy w tym kierunku. Rozwija się to naturalnie od „MedeiS”.

Macie jakiś koncept?

Drak: Powolutku się to krystalizuje. Nie chciałbym uprzedzać faktów. Lubię niespodzianki. Jak już ktoś dostanie płytę, to... a jak uprzedzimy, to już nie będzie to samo.

Tytuł płyty „Medeis” to oczywiście anagram słowa „Siedem”. Czy potraktowanie w podobny sposób płyty „Live” (anagram „Evil” – z ang. „Zło”) ma jakiś sens, czy jest to zabieg przypadkowy?

Drak: Nie, to nie jest przypadek. To wszystko jest przemyślane. Dwoistość naszej muzyki i tekstów jest oczywista. Tylko trzeba poszukać.

„Witajcie w kraju umarłych”; „On jest naszym Bogiem” – niektóre treści Waszych utworów mogą być źle rozumiane przez pewnych ludzi. Czy zostaliście kiedyś posądzeni o praktyki satanistyczne, czy coś podobnego?

Drak: Zdarzało się to, ale to tylko świadczy o tym, że ktoś, kto to powiedział, jest laikiem, że nawet nie zadał sobie trudu poczytania tekstów, bo w tych tekstach nie ma żadnych satanizmów. Tam jest tylko o człowieku. Jaki jest człowiek – jego mroczna i jasna strona.

Tadeusz Bisewski

| More


[ Wróć ]