The Piper At The Gates Of Dawn [1967]

W sąsiednim studiu kompleksu Abbey Road dobiegały końca prace nad Sgt. Pepper's Lonely Hearts Club Band grupy The Beatles. Tymczasem zamroczony narkotykami Syd Barrett siedział na podłodze i godzinami improwizował kolejne gitarowe zagrywki. Producent Norman Smith nie do końca był skłonny zrozumieć zamierzenia artystyczne Geniusza. Mimo takich sytuacji powstało dzieło niezwykłe, zaskakujące słuchacza nawet w dzisiejszych czasach.

Pobudzona dźwiękami wyobraźnia buduje niezwykłe pejzaże: psychodeliczne projekcje obrazów z O czym szumią wierzby Kennetha Grahame'a - to w nawiązaniu do tej książki powstał tytuł krążka. Płytę otwiera nieśmiertelna, bo grana przez Pink Floyd na koncertach z przerwami, aż do ostatniej trasy p.u.l.s.e, kompozycja Astronomy Domine. Piosenka uznana za pionierską w dziedzinie tzw. space-rocka była, obok Interstellar Overdrive niewyczerpanym źródłem inspiracji dla wielu artystów. Ta druga kompozycja to prawie dziesięciominutowa suita oparta na prostym riffie, lecz ozdobiona przemyślnymi improwizacjami. Pierwsze pomysły Rogera Watersa, to przede wszystkim inicjatywa dla utworu Pow R. Toc H., który jest muzyczną ilustracją stanu odurzenia marihuaną. Nazwiskiem Rogera podpisany jest również utwór Take Up Thy Stethoscope And Walk, którego tytuł jest parafrazą słów Jezusa "weź swe łoże i idź" (Łk. V 24). Między melodyjną opowieścią o hobbicie Bilbo Bagginsie - The Gnome, a jednym z pierwszych singli Pink Floyd - Scarecrow, znajdujemy tajemniczą kompozycję Chapter 24. Słowa do tego utworu pochodzą z opisu 24 heksagramu chińskiej księgi-wyroczni I Cing. Ostatnim utworem jest Bike. Jest to humorystyczne, młodzieńcze wyznanie miłości, zakończone szyderczym, obłąkanym śmiechem.

Ta płyta, to seria zagadek. Często możemy się tylko domyślać zamierzeniom Syda i kolegów. Nie zakłóca to jednak przyjemności wsłuchiwania się w te niesamowite dźwięki. Nie do wiary, co stworzyła grupa młodych studentów.


[ Wróć ]