The Final Cut [1983]

Podtytuł płyty brzmi: A Requiem For The Post War Dream By Roger Waters. Więc już jawnie dowiadujemy się, że całość skomponował Waters, a reszta zespołu zagrała praktycznie jako muzycy sesyjni, nie zawsze zresztą odpowiadający wymaganiom Rogera. Ricka nie było już w zespole, rozstał się z grupą po trasie The Wall. Perkusyjne partie Masona często spotykały się z dezaprobatą lidera i były odrzucane. Największy wkład z reszty muzyków włożył Gilmour. Miał nawet znaczący wpływ na jeden z tekstów (Not Now John). Jednak ci dwaj artyści pracowali w osobnych studiach, nie mogąc znieść już wzajemnego towarzystwa.

Krążek można uznać za kontynuację pewnych motywów The Wall. Wprawdzie muzycznie różni się diametralnie - dominuje melancholijna gitara (zazwyczaj akustyczna; zagrał na niej Waters), smutne partie fortepianu (autorstwa Michaela Kamena!) oraz orkiestra symfoniczna - lecz poruszenie tematu śmierci ojca i poszerzenie go o analizę przyczyny tego zdarzenia i ostrą krytykę politycznych decyzji Wielkiej Brytanii, tworzy z tego dzieła logiczną kontynuację "Ściany".

The Fletcher Memorial Home to miejsce, w którym zebrani zostali światowi dyktatorzy, od Napoleona do Hitlera. Będąc zamknięci w Domu pamięci Fletchera (to drugie imię ojca Rogera) mogą swobodnie bawić się w swoje chore gierki. Na płycie poruszona również zostaje aktualna wówczas sprawa konfliktu o Falklandy. "Magie, what have you done?" - pyta Roger brytyjską premier Margaret Thatcher. Nie mógł zrozumieć tej krwawej politycznej zagrywki zbrojnej o mały skrawek bezużytecznej ziemi na drugim końcu świata.

Po premierze płyty zespół nie był w stanie grać razem. Nie doszło do żadnej trasy, a dwa lata później Roger ogłosił, iż odchodzi z zespołu. Twierdził przy tym, że reszta grupy nie będzie w stanie bez niego tworzyć dalej pod szyldem Pink Floyd. Rozpoczął karierę solową.


[ Wróć ]