The Division Bell [1994]

Ostatnia studyjna płyta Pink Floyd. Po trasie promującej poprzedni album Nick i Rick odzyskali siły twórcze. Zmieniono również technikę tworzenia nowego materiału. Zespół siadał w czwórkę (rolę basisty przejął młody zdolny muzyk Guy Pratt) i grali to, co przychodziło im do głowy, rozwijając kolejne wątki. Pomysłów powstało tyle, że wystarczyłoby na dwa albumy. Gorzej z tekstami. Nikt w zespole nie czuł się na siłach przygotować teksty dorównujące dokonaniom lirycznym Rogera.

Wtedy w życiu Davida pojawiła się Polly Samson (później jego żona). Dave zaproponował jej napisanie kilku tekstów na płytę. Jej pomysły uświetniły m.in. takie kompozycje jak: What Do You Want From Me?, Take It Back, Keep Talking, Lost For Words, czy może najważniejsza High Hopes. Ten ostatni to wspomnienie beztroskich lat dzieciństwa w Cambridge. To z tego tekstu pochodzi tytuł płyty The Division Bell. Storm Thorgerson wyreżyserował przepiękny teledysk do tego utworu. Tytułowy Division Bell to dzwon, który wzywa brytyjskich parlamentarzystów na głosowanie. W utworze stanowi on symbol podziału między beztroską dzieciństwa a odpowiedzialnością dorosłości.

Najbardziej doniosłym fragmentem płyty jest instrumentalna kompozycja Marooned i ujmująca solówka gitarowa Davida. Szybsze i łatwiejsze w odbiorze Keep Talking mówi o tym, że gdyby ludzie więcej ze sobą rozmawiali, to lepiej by się rozumieli. W utworze wykorzystano słowa słynnego fizyka Stephena Hawkinga, który cierpi na stwardnienie zanikowe boczne, przez co jedyną możliwością werbalnego porozumienia się jest komputerowy syntezator mowy, co wzmacnia wymowę słów: "Przez miliony lat ludzie żyli jak zwierzęta, po czym wydarzyło się coś, co wyzwoliło moce naszej wyobraźni - nauczyliśmy się mówić". Te słowa można by uznać za motyw przewodni całego krążka, bo mniej lub bardziej, prawie każdy utwór porusza kwestię porozumienia międzyludzkiego, bądź jego braku i wynikających z tego sytuacji.


[ Wróć ]