RockDigger - Relacje

The Prodigy (Warszawa 2010)

22 maja, Warszawa, Torwar

Po raz kolejny w Polsce, a pierwszy w Warszawie, zagościła brytyjska gwiazda sceny elektronicznej, The Prodigy. Jeszcze przed wejściem na Torwar dało się zauważyć różnorodność fanów grupy – nie brakowało oczywiście mniej lub bardziej udanych kopii frontmana, jednak w przeciwieństwie do publiczności wielu innych kultowych zespołów, stanowili oni mniejszość wśród zainteresowanych. Dało się zauważyć nie tylko zwykłych śmiertelników oraz przedstawicieli różnych subkultur, od mrocznych gotów po dżentelmenów w dresach , lecz nawet panie w średnim wieku z dziećmi. Wskazuje to na niezaprzeczalnie szeroki „zasięg rażenia” Brytyjczyków, który zaskarbili sobie wśród międzynarodowej publiczności nie tylko pozytywną bombą energetyczną, jaką niesie ze sobą ich twórczość, lecz także bezpretensjonalnością muzyki typowo imprezowej, nigdy nie pretendującej do poruszania ważkich politycznie czy zgłębiających ludzkie emocje tematów. I faktycznie, oczekując na sobotni koncert nawet goci wydawali się pozytywnie nastawieni do rzeczywistości.

Więcej: The Prodigy (Warszawa 2010)

 

Rammstein (Katowice 2009)

27 listopada, Katowice, Spodek

Zważając na famę, jaka towarzyszy koncertom Rammsteina, trudno się dziwić, że pomimo braku rewelacji, związanych z ostatnim albumem Liebe Ist Fur Alle Da, już poranne pociągi do Katowic dnia 27 listopada przepełnione były międzynarodowym tłumem w barwach R+. Jakkolwiek zastój w rozwoju muzycznym może być dla potencjalnego słuchacza nużący, tak fajerwerki i cyrkowe popisy zawsze będą atrakcyjne dla potencjalnego widza, nawet jeśli miał okazję oglądać je kilka razy wcześniej- co tylko świadczy o doskonałej jakości scenicznego show niemieckich muzyków. Zwłaszcza w obecnej dobie chłopców z grzywkami, smętnie uczepionych swych mikrofonów.

Więcej: Rammstein (Katowice 2009)

 

SBB, czyli Szukaj, Burz, Bojkotuj! (Gdynia 2009)

12 listopada, Gdynia, klub Pokład

Godzina przebierania nogami z zimna pod gdyńskim klubem Pokład – najwyższy stopień wkurzenia. Rytmiczny stukot butów zagłuszający pojedyncze dźwięki dobiegające z klubu, słyszalne gdzieś w tle (niestety, o brzęku otwieranych bram mogliśmy my, zmarznięcie czekający,  jeszcze tylko pomarzyć). Z osmaganych irytującą mżawką twarzy wiernych fanów uśmiech znikał proporcjonalnie do spędzonego na wietrze czasu. Warto nadmienić, iż irytacja ta wynikała tylko i wyłącznie z tegoż faktu, iż koncert SBB miał się zacząć o godzinie 19:00 (wedle zapewnień organizatorów i słowa danego na papierze – czyt. na bilecie). Nie oszukujmy się, koncerty mają to do siebie, że nie zaczynają się punktualnie co do minuty, ale żeby zacząć wpuszczać zmarzniętych, coraz to mniej entuzjastycznie nastawionych ludzi o magicznej godzinie 19-tej? Jeśli tak, to do każdego biletu powinna być dołączona polopiryna gratis. Polskie gwiazdy mają też swoje wymagania (czy jak kto woli fanaberie) – ale przez to również fani mogą mieć większe oczekiwania.

Więcej: SBB, czyli Szukaj, Burz, Bojkotuj! (Gdynia 2009)