Hey – Miłość! Uwaga! Ratunku! Pomocy!


Można się było tego spodziewać. Kompozycjami z poprzednich płyt zespół zapowiadał zmiany stylistyczne. Szczególnie Music Music wydaje się istotnym pośrednikiem w obecnej ewolucji muzyki zespołu Hey. I nie ma się co dziwić, bo jak długo można nagrywać to samo na nowo? Tyle że, jeśli ktoś decyduje się na zmiany, to powinien posiadać na nie jakiś niebanalny plan.
MURP sprzedaje się wyśmienicie od dnia premiery i sytuacja wygląda tak, że krążek ten zakupią ci, co mają go kupić (+ sporo dodatkowych osób skuszonych promocją). Siła rzeczy moja recenzja nie ma za cel zachęcać bądź odradzać. Zresztą nawet gdybym musiał, to i tak trudno byłoby mi wybrać jednoznacznie którąś z tych opcji. Wprawdzie samemu jestem zadowolony z posiadania tego krążka, lecz nie potrafiłbym udźwignąć odpowiedzialności takiego stanowiska.
Na wstępie uznanie należy się realizatorowi studyjnemu, który z przeciętnych w gruncie rzeczy kompozycji uczynił piosenki, których można wielokrotnie słuchać z przyjemnością i bez znużenia. Marcin Bors, bo to właśnie jego działka, to osoba odpowiedzialna za świetne brzmienie dwóch ostatnich solowych dzieł Kasi Nosowskiej.
Chociaż w materiale słychać ogrom pracy włożonej w nią przez cały zespół (z głównym kompozytorem, czyli Krawczykiem na czele), to cóż z tego, jeśli w jej efekcie powstała muzyka „tylko dobra”, powstały „nawet przyjemne melodie do posłuchania”, lecz niestety nic więcej. Równie dobrze cała warstwa muzyczna mogłaby być zupełnie inna. Do żadnego z utworów nie wraca się dla jego muzyki, bo podobnych dźwięków, jak i również o niebo ciekawszych, się już osłuchaliśmy.
MURP jest bardziej tworem lirycznym, co wyraźnie podkreślają niektóre, co bardziej minimalistyczne kompozycje z otwierającym krążek Vanitas włącznie. Lecz również przy bardziej rozbudowanych instrumentalnie utworach uwagę przykuwa przede wszystkim tekst i wokal Kasi. Co więcej, lirykę niektórych utworów (Umieraj Stąd, Faza Delta, Nie więcej…) uznaję za wprost wybitną. Reszta tekstów odbiega od tego poziomu tylko odrobinę. Całość zaś stanowi popis wyrafinowania i wybitnych umiejętności posługiwania się słowem.
Reasumując. Punkt dla realizatora, dwa dla Kasi i tylko pół dla reszty zespołu – razem 3.5 gwiazdki (na 5 możliwych).
Tadeusz Bisewski
