The Sounds - Crossing The Rubicon



2 czerwca tego roku pojawił się trzeci już album szwedzkiej grupy The Sounds. Do tej pory zespół był dość słabo znany wśród polskich fanów muzyki alternatywnej, ale dwa koncerty, które odbędą się w Polsce w grudniu świadczą o pewnej zmianie w tej kwestii.

The Sounds zaczynali od synth-popowych, energicznych kawałków, w których dominowała gitara i syntezatory. Pierwsza płyta Living In America pod względem gatunkowym była mało zróżnicowana, co nie znaczy, że zła. Był to bardzo ciekawy początek niebanalnego zespołu. Na drugiej płycie Dying To Say This To You muzycy zaczęli już małe eksperymenty. Chociażby utwór Night After Night pojawił się w dwóch odsłonach:  w stylu „thesoundsowym„ oraz jako ballada. Mimo małych zmian drugi krążek nie zawiódł słuchacza i był godną kontynuacją kopalni hitów jaką była Living In America.

Oto w tym roku pojawiło się ich kolejne, trzecie wydawnictwo. Crossing The Rubicon jest najbardziej zróżnicowana stylistycznie spośród wszystkich trzech płyt. Muzycy nie zrezygnowali z komponowania hitów w swoi starym stylu, o czym świadczą utwory takie jak Dorechester Hotel czy No One Sleeps When I’m Awake, ale wnieśli również inne elementy do swojej twórczości. Powiększyła się ilość ballad i utworów wolniejszych. Pojawiły się również całkiem nowe, jak na The Sounds, twory. Jednym z nich jest tytułowa piosenka Crossing The Rubicon, o brzmieniu niemal gotyckim. Niespodzianką jest również ujawniający się w tym utworze wokal męski. Eksperyment jednak zdecydowanie się powiódł i Crossing The Rubicon jest jednym z najciekawszych kawałków na płycie.

Innym przypadkiem zmiany stylistyki jest Beatbox, w którym jednak odmienność nie przyczyniła się do niczego odkrywczego. Być może wcale nie miało być w tym nic nowatorskiego z założenia, jednak na tyle przyzwyczaiłam się do kojarzenia The Sounds ze świeżością, że zastosowanie tak banalnych linii wokalnych uznaję za strzelenie sobie samobója.  

Wydając trzecią płytę grupa The Sounds pokazała klasę. Wciąż tworzy utwory, za które kochają ich fani, ale pokazali się również z innej, ciekawej strony, dzięki czemu nie można się znudzić ich muzyką. Udowodnili w praktyce, że nie są The Sound, ale The Sounds.

Alicja Bisewska



[ Wróć ]