RockDigger - Publicystyka

Przeciw katolickiej cenzurze

Gdy w mediach pojawiły się protesty i oskarżenia o obrazę uczuć religijnych w związku z publicznym zniszczeniem egzemplarza Pisma Świętego przez wokalistę Behemotha, to chociaż na pewno bym im ich nie poparł, byłem w stanie je zrozumieć. Jeśli jednak znajduje się grupa ludzi, która pragnie utrudnić działalność artystyczną Madonnie, a nawet rodzimemu Kultowi – oznacza to, że dotychczasowe krucjaty w obronie prawomyślności zaowocowały w istocie niedorzecznymi próbami powrotu do cenzury kościelnej.

Więcej: Przeciw katolickiej cenzurze

 

Leszcz z pretensjami do tronu...

...aż chciałoby się dodać: „tronu po Michaelu Jacksonu”. Wątpliwości względem Roberta Leszczyńskiego w zakresie merytorycznego przygotowania do pracy dziennikarza muzycznego miewamy wszyscy już od dawna. Co kilka tygodni na internetowych forach cytowane są co głupsze jego wypowiedzi. Jednak tym razem poziom mojej irytacji przekroczył wartość krytyczną. Autokreacja, jaką stosuje od zawsze, tym razem przybrała wyjątkowo niezdrową postać.

Więcej: Leszcz z pretensjami do tronu...

 

Roger Waters Show: Welcome To The Machine!

Koncertem w Toronto 14 lipca Roger Waters, były lider Pink Floyd, zakończył swój tegoroczny podbój świata. Nie mieliśmy niestety przyjemności podziwiania Jego wielkiego widowiska w naszym kraju. Część obywateli, która jeszcze w kraju pozostała, ratowała się krótkoterminową emigracją do krajów ościennych – najczęściej do Czech, lub Niemiec. Mnie przyszło spotkać się z Rogerem we Francji, w paryskim Pałacu Sportu. Nie czytuje się zazwyczaj relacji z całej trasy z błahej przyczyny – żaden dziennikarz o zdrowych zmysłach nie objeżdża świata śledząc jednego artystę, było by to bezcelowe. Następujące po sobie koncerty są zazwyczaj do siebie bardzo podobne, lecz na tyle różne, aby nie wrzucać ich do jednego worka. Waters poszedł w innym kierunku - stworzył Maszynę. Przez Nią nie ma najmniejszego sensu udział w większej ilość koncertów, niż jeden na trasie, lecz właśnie dzięki Niej, ten jeden raz oddziałuje na widza z siłą co najmniej kilkunastu koncertów.

Więcej: Roger Waters Show: Welcome To The Machine!