Tomkowi Beksińskiemu, Wish You Were Here

Minęło już 10 lat. 24 grudnia 1999 roku opuściła nas jedna z najwspanialszych wrażliwości i jeden z najpiękniejszych umysłów, jakie były nam wówczas dane, więc...

Nie mam najmniejszych wątpliwości co do genezy słów piosenki Urke nieszczęsnych Wilków. Jestem pewien, że Robert Gawliński śpiewa w niej po prostu o sobie, czyli o nie młodym już, zblazowanym rockerze, któremu skończyły się pomysły, który nie może odnaleźć się w nowej rzeczywistości, który ostro zatracił pojęcie „świeżości”, a nawet „dobrego smaku”. Najgorsze jest jednak to, że w swoim zagubieniu Gawliński nie jest wcale osamotniony.
Przy co większych aferach politycznych cieszy mnie fakt, że na całe szczęście immunitet poselski nie jest dożywotni i w końcu takie cwaniaki z Samoobrony trafiają do sądu (jak niskie zapadają wyroki, to już inny temat). Lecz ostatnio okazało się, że według niektórych – a co najgorsze, również ludzi sztuki – możliwy jest immunitet dożywotni. Wystarczy jedynie być wybitnym artystą.