RockDigger.pl

Stanowimy:
Odpowiedź na tanie efekciarstwo współczesnych mediów
.

Dlatego:
- nie piszemy o życiu osobistym artystów,
o ile nie ma ono istotnego wpływu na ich twórczość
- zachowujemy należny popkulturze dystans i pamiętamy
o prawach konwencji właściwych każdemu gatunkowi
- jesteśmy z natury podejrzliwy i pozbawieni syndromu
"nieznośnej łatwości zachwytu"
- mamy dobrą pamięć i nie uchodzą naszej uwadze zarówno
wszelkie zasługi, jak i artystyczne wpadki, nawet te sprzed wielu lat
- korzystamy z całej palety ocen, więc nie przydzielamy recenzjom seryjnie 4 gwiazdki na 5 możliwych, jak to czyni większość magazynów muzycznych (zapewne po to, aby przypadkiem nie urazić fanów któregoś wykonawcy)

Wreszcie:
- od najlepszych wymagamy najwięcej i chociaż może wyglądać to, jak byśmy czepiali się szczegółów, to nie takie są nasze zamiary...

Ponadto:
- piszemy jedynie wówczas, gdy mamy ku temu powód,
a nie dla statystyk wyświetleń strony
(dlatego też nie dzielimy artykułów na wiele podstron)
- stawiamy na subiektywność opinii, lecz zawsze uzasadnioną
solidnymi argumentami
- nie posiadamy ograniczeń gatunkowych, chociaż rzeczywiście
szeroko pojęty rock leży w centrum naszych zainteresowań

Jak do tego doszło?

Historia RockDiggera sięga roku 2001, kiedy to powstał fanklub seattlowskiego brzmienia - GrungeZone. W 2003 roku przekształcił się on w Magazyn "Pro-Rock", zarejestrowany periodyk, później portal internetowy, który przez lata działalności osiągnął wiele (m.in. patronaty płytowe niezależnych artystów: Freak Of Nature, Korbowód, Komety; kilkuletnia współpraca z Roskilde Festival oraz ogromną ilością polskich imprez).

W czerwcu 2009 nastał moment, w którym część redakcji Pro-Rocka postanowiła stworzyć coś świeżego. Tak powstał RockDigger.pl.

[ Wróć ]