Meddle [1971]

Muzycy właściwie nie mieli żadnego konkretnego projektu. Zasiedli w studiu zupełnie nie przygotowani, lecz udało im się stworzyć 24 luźno ze sobą połączone motywy, które złożyły się na kompozycję określaną żartobliwie Nothing - parts 1-24, a ostatecznie nazwaną Echoes. Montażu dokonano na niezwykle nowoczesnych wówczas magnetofonach szesnastośladowych, co pozwoliło np. Gilmourowi na mistrzowskie aranżacje partii kilku gitar. Kompozycja okazała się wyśmienitym, niezwykle barwnym efektem prawie półrocznego wspólnego wysiłku wszystkich członków zespołu.

Płytę rozpoczyna One Of These Days grane na żywo przez zespół praktycznie do ostatniej trasy p.u.l.s.e. Demoniczne partie dwóch gitar basowych zapisują się na stałe w pamięci już po pierwszym przesłuchaniu. Przeciekawa kompozycja i niesamowita solówka zagrana na starej dwugryfowej pedal steel guitar Fendera. Za niesamowite brzmienie odpowiedzialny jest mały prymitywny monofoniczny syntezator VCS 3, który w rękach Rogera był narzędziem nieprzewidywalnym. Po tym mocnym uderzeniu następuje śliczna, niepozorna i delikatna ballada A Pillow Of Winds z przepięknymi wielośladowymi efektami wokali i gitar. Zakończeniem Fearless jest odśpiewany przez fanów drużyny piłkarskiej FC Liverpool fragment ich hymnu - piosenki You'll Never Walk Alone. Stanowiło to niezwykłe dopełnienie utworu opowiadającego o strachu przed światem, tłumem i o ogólnym zagubieniu człowieka. Pozostały dwie drobnostki, miłe dla ucha, lecz małoznaczące San Tropez Rogera oraz banalny blues pod nazwą Seamus. Ten ostatni utwór mógłby zupełnie nic nie wnosić, gdyby nie pewien nietypowy gość - pies Steve'a Marriotta (lidera The Small Faces). Gilmour opiekował się nim w czasie nieobecności właściciela i wtedy zauważył niezwykłe zdolności wokalne kundelka imieniem Seamus. Grupa postanowiła to wykorzystać i na poczekaniu stworzyła kompozycję, w której zaśpiewał pies.


[ Wróć ]